Najważniejszy i najczęściej pomijany – składnik do zmiany nawyków i życia.
W świecie, który krzyczy: „rób więcej!”, „wyznaczaj cele!”, „zaciskaj zęby!”… łatwo zapomnieć o czymś absolutnie fundamentalnym.
Zanim zaczniesz cokolwiek zmieniać w swoim życiu, zadaj sobie jedno, kluczowe pytanie:
Czy ja naprawdę tego nawyku potrzebuję?
Czy to pochodzi z mojej duszy — czy z presji świata?
Bo żadna zmiana nie przetrwa, jeśli nie wynika z miłości.
Z czułości.
Z prawdziwej potrzeby serca.
I co najpiękniejsze: droga do tej odpowiedzi nie wiedzie przez wysiłek.
Zaczyna się od odpuszczenia.
Zacznij od:
∞ odpoczynku
∞ nic-nie-robienia
∞ przyjrzenia się sobie: czy ja w ogóle potrafię odpoczywać?
∞ ciekawości: ooo, tak reaguję… ciekawe dlaczego?
∞ zabawy — tak, zabawy! Bo ona odżywia duszę
W taoizmie dusza Shen mieszka w sercu. Jest mostem między niebem a ziemią — miejscem naszej duchowej świadomości, intuicji, emocji i głębokiej prawdy o sobie.
Shen karmi się:
• radością i zabawą
• kreatywnością i pasją
• sztuką, ruchem, muzyką
• głębokimi relacjami i bliskością
• nic-nie-robieniem, medytacją, kontemplacją
• prawdą i wglądami
• ekscytacją przed przygodą
Gdy tego jej nie dajemy, serce traci blask. Odcinamy się od przepływu życia — od yin i yang, od intuicji, od naturalnej energii, która nas zasila.
⇝ MAMY MNIEJ ENERGII do życia, działania, kreowania, dbania o siebie i relacje…
Serce kotwiczy nas w świadomości bezwarunkowej miłości i błogości, a te stany łatwiej uzyskać, kiedy podejmujemy się powyższych podpunktów 🙂 Więc go ahead, have some FUN!
Dlatego zanim ustawisz alarm na 5 rano, zanim kupisz nowy planer, zanim wyznaczysz kolejny cel — nasyć swoją duszę.
Po co?
∞ aby napełnić swoje kubeczki
∞ aby naładować akumulatory
∞ aby podłączyć się do pierwotnego źródła Twojej energii
Bo z pustego nie podlejesz swoich projektów — i wypalisz się szybciej, niż cokolwiek zmienisz.
Widziałam to setki razy
Ludzi, którzy są przepracowani duchowo i mentalnie.
Którzy dbają o ciało i umysł, ale zapomnieli o duszy.
Którzy osiągają cele, robią kariery, zdobywają sukcesy — a i tak lądują w pustce.
Wiem o tym, bo sama tam byłam.
Miałam wszystko poukładane: pracę w Nowej Zelandii, narzeczonego, kondycję na poziomie maratończyka… a moja dusza płakała za beztroską, za prawdą, za tym, co moje.
Później widziałam to u klientów.
I widziałam to u ludzi na łożu śmierci.
Tam już nikogo nie obchodziło, ile zarabiał, co osiągnął, jak go postrzegali.
Liczyło się:
czy miał bliskość,
czy sięgnął po marzenia,
czy żył radośnie,
czy żył w zgodzie ze sobą.
Dlatego dziś wiem jedno:
Każda zmiana, która ma przetrwać, zakwitnąć i dać Ci szczęście — musi zacząć się od strony duszy.
Od serca.
Od prawdy.
Od miłości.
Dopiero wtedy działania stają się naturalnym, lekkim przedłużeniem Twojej energii. Nie przymusem. Nie dyscypliną. Nie karą.
Niech Twoja zmiana wynika z miłości.
Z Twojego kodu źródłowego.
Z miłością,
Jagoda
